1531
OBEJRZENIA PROFILU
43500
WEJŚCIA Z SOCIAL MEDIA
94902
OBEJRZENIA POSTÓW
1
PUNKTY ZA POSTY
120
WYRÓŻNIONE POSTY

Babypod to dopochwowy głośnik dla nienarodzonych dzieci już do kupienia

Dominika ZielinskyDominika ZielinskyTechnologia & Gadżety

Babypod to muzyczny tampon, pozwalający kobietom w ciąży odtwarzać muzykę przyszłemu noworodkowi. Babypod montujemy bezpośrednio w pochwie. Rozwiązanie przeznaczone jest dla oczekujących mam i ma charakter edukacyjny. Naukowcy przekonują, że płód uczy się dźwięków już o 4. miesiąca życia, więc wszelkie odgłosy dochodzące z zewnątrz, będą miały wpływ na rozwój dziecka. Klinika ginekologiczna Institut Marquès proponuje wkładany głośniczek. Mamy są przekonywane, by śpiewać dziecku, mówić do niego, a rozmowy prowadzone w gronie rodzinnym były spokojne, ale wyraźne. W ten sposób młody człowiek zacznie zapoznawać się ze środowiskiem, które przyjdzie mu poznawać przez wiele, wiele lat. Dzięki Babypod możemy nagrywać też swój głos i potem odtwarzać go w waginie. Niewielki sprzęcik połączymy ze smartfonem przez port audio jack 3,5 mm, przez który popłynie muzyka. Jak przekonuje producent, taki format jest bardziej stylowy niż ogromne słuchawki zakładane na brzuch. Do systemu można podpiąć też własne słuchawki i wspólnie słuchać dźwięków. Babypod można nabyć już w cenie 150 €. A czy Wy uważacie, że Babypod jest #COOL?


Babypod to dopochwowy głośnik dla nienarodzonych dzieci


Babypod to dopochwowy głośnik dla nienarodzonych dzieci


Babypod to dopochwowy głośnik dla nienarodzonych dzieci

kup to
Dominika ZielinskyDominika Zielinsky
  • Oceń:
  • 0
Poprzedni wpisRuby to nowy rodzaj czekoladyRuby to nowy rodzaj czekolady
Następny wpisAbu Dhabi w jeden dzień. Abu Dhabi co zobaczyć.Abu Dhabi w jeden dzień. Abu Dhabi co zobaczyć.

Komentarze

zobacz również

1531
OBEJRZENIA PROFILU
43500
WEJŚCIA Z SOCIAL MEDIA
94902
OBEJRZENIA POSTÓW
1
PUNKTY ZA POSTY
120
WYRÓŻNIONE POSTY

Najpopularniejsze

Lotnisko na Zanzibarze - 6 wskazówek jak przetrwaćO lotnisku na Zanzibarze można napisać całą książkę. Tyle właśnie inspiracji daje kilkugodzinna styczność z tym przybytkiem podczas odwiedzin rajskiej wyspy w czasie urlopu. Lotnisko to jest istną wizytówką, utwierdzającą nas w przekonaniu, że trafiliśmy do naprawdę dzikiego kraju.Pozdrowienia z Meksyku14 dni urlopu, a już po pierwszym odżyłem i czuję się pozytywnie naładowany. Fakt, że przy chorych zatokach ponad 12 godzinny lot dał się dość mocno we znaki, to jednak kraj, do którego przybyłem zaczął to wynagradzać zaraz po dotarciu do hotelu.Dream of Zanzibar – recenzja hotelu na rajskiej wyspieDream of Zanzibar to jeden z tych hoteli, z którym wszystko wydaje się być niby ok, ale w praktyce raczej nie chce się do niego wracać. Postaram się to w miarę merytorycznie i obiektywnie uzasadnić, ale w finalnym rozrachunku i tak pozostają osobiste emocje i subiektywna ocena, która jest ich następstwem.Rozwiewam mity o WenecjiPrzyznam się szczerze, że podchodziłem do tego miasta bardzo sceptycznie. Z kilku powodów. Po pierwsze sporo się nasłuchałem negatywnych opinii m.in. że śmierdzi, że dużo turystów, że drogo, że głośno i że ogólnie mało fajnie. Po drugie obawiałem się, że miasto może być przereklamowane przez swoją sławę, bo każdy tam jeździ, każdy chce tam być i kręcono tam sporo filmów, więc człowiek nastawia się na nie wiadomo co.Obóz słoni, spływ tratwą, a na deser tajski boxPo kolejnej godzinie jazdy dojeżdżamy wreszcie na najbardziej wyczekiwaną część wycieczki. Oczywiście z tych rekreacyjnych, bo jeśli chodzi o części kulturowe czy dotyczące architektury, to wszystkie dotychczasowe były idealnie dobrane. Patrzę na zegarek – jest punkt 10:00. Wjeżdżamy na teren obozu słoni – Maetamann Elephant Camp.